Polish English

W dniu 18.08.2017r. o godz. 1600 odbył się wernisaż wystawy malarstwa Sylwii Lenart-Kalinowskiej "Malatura czasem".

 

„W pracowni Sylwii Kalinowskiej otaczają mnie janowskie pejzaże – rozpościerają się przede mną łąki w całej swej krasie. Jestem wśród kwiatów i widzę je tak, jakbym była jednym z mieszkańców tej ukwieconej przestrzeni- żukiem, konikiem polnym lub żabą… Kwiaty górują nade mną, zachwycają różnorodnością, barwą. Chciałoby się powiedzieć, że czuje się ich zapach…

Nietrudno, patrząc na te łąkowe krajobrazy o literackie analogie. Najbliżej – Bolesław Leśmian i jego piękny cykl „Łąka”, w którym w podobny sposób,  z żabiej perspektywy poeta podgląda kwiaty i owady. Leśmian wprowadza słowem niemal w mityczny czas praistnienia. Sylwia wyczarowuje swój magiczny świat pędzlem, wykorzystując do tego celu różnorodne techniki malarskie. Zachwyca talentem, doskonałym warsztatem malarskim, uwodzi wrażliwością na otaczający ją świat. Z płaszczyzny pokrytej szybkimi, nerwowymi, różnobarwnymi pociągnięciami pędzla wyłaniają się kolorowe plamy polnych kwiatów, uchwyconych jakby w pośpiechu w swym efemerycznym trwaniu… Czasami, w oddali, gdzieś na horyzoncie, pojawia się linia drzew, po to jedynie, by stać się punktem odniesienia dla przestrzeni łąki i toczącego się w niej życia.

Malarstwo Sylwii Kalinowskiej jest bardzo ściśle związane z naturą, pojmowaną w jej najszerszym znaczeniu. I nic dziwnego, bo artystka wychowała się wśród nadbużańskiego krajobrazu, który stanowił jej pierwszą inspirację twórczą.

Pisząc o twórczości Sylwii Kalinowskiej, popełniłabym zaniedbanie, gdybym pominęła  istotny element natury, pojawiający się w jej malarstwie –  kobiety wyczarowane na kartce papieru, płótnie lub desce. Niezależnie od tego, czy Artystka posługuje się tuszem, czy akwarelą, czy farbą olejną, czy łączy ze sobą różne techniki, zawsze zbliża się do tajemnicy kobiecości, ale jej całkiem nie odsłania, pozostawiając tę możliwość wrażliwemu odbiorcy jej sztuki. Intrygujące są zwłaszcza portrety namalowane na starych deskach, będących zawsze pozostałością czegoś – starej chaty, płotu…  Drewno wyrzeźbione przez pracowite korniki, a także upływający czas ma własną fakturę i tylko czeka na tę, która się tu nieśpiesznie pojawi… Nieśpiesznie, bo wyobraźnia Sylwii musi zmierzyć się z kształtem i  rysunkiem drewna, nim wyczaruje portret. Dlatego w jej atelier niekiedy miesiącami podpiera ścianę jakaś wydobyta skądś deska, by pewnego dnia stać się… kobietą. Patrząc na wizerunki utrwalone na starym, niejednokrotnie popękanym drewnie, odnoszę wrażenie, że stanowią one jedność z płaszczyzną, na której są malowane. Wygląda to tak, jakby kobiety za pośrednictwem pędzla wychodziły z jej wnętrza przez korytarze wyrzeźbione pracowicie przez korniki oraz wyżłobione przez czas rysy i pęknięcia. I  oto są, by je podziwiać – zamyślone, smutne, prowokujące, ekstatyczne, tajemnicze.”

 Małgorzata  Cimek-Gutowska

>>> zaproszenie na wernisaż

>>> plakat

Fotorelacja z wernisażu

Opracowanie: RPN/OEM
Tekst: Małgorzata Cimek-Gutowska
Fotografie: Sylwia Lenart-Kalinowska, Paweł Marczakowski (fotorelacja z wernisażu)

 


  

 

 
 

Zobacz Geoportal RPN

Czytaj więcej
 

Galeria RPN

Czytaj więcej
 

Projekt realizowany w ramach mechanizmu finansowego EOG

Czytaj więcej